ROZWAŻANIE DNIA:

"Ewangelia Jana 14: 26-31"

link do rozważań dnia
Zapraszamy do sklepu banner

POLECAMY:

» NOWOŚCI WYDAWNICZE SKLEPGOSPEL.PL

"Adwokat ulicy" • Kyle Idleman "Więcej niż fan" • "Metr nad ziemią" • Bear Grylls - "Kurz, pot i łzy. Autobiografia" • "Odważni" DVD • Chip Ingram - "Miłość, seks i trwałe relacje" DVD • "Mateusz Wichary - Najczęstsze pytania o protestanyzm" • więcej  »

Na fali Ewangelii- wywiad z Henrykiem Dedo

Audycje Głosu Ewangelii są wpisane w historię polskiego radia równie mocno jak Głos Ameryki i Radio Wolna Europa. Reportażyści Fundacji docierają z Ewangelią do tysięcy Polaków. O historii Fundacji Głos Ewangelii i nowych wyzwaniach, przed którymi stoi, rozmawiamy z jej prezesem - Henrykiem Dedo.

Dla wielu chrześcijan Głos Ewangelii, kojarzy się głównie z audycją radiową, którą w czasach komunizmu słuchali na falach krótkich lub średnich, wielu ze słuchaczy trafiało na nie zupełnie przypadkowo, szukając Głosu Ameryki, Radia Wolna Europa i innych polskojęzycznych rozgłośni radiowych. Mówiąc o tym mam na myśli ludzi starszych niż trzydziestolatkowie, osoby młodsze już takich skojarzeń nie mają. Popatrzmy jednak na dzień dzisiejszy, czym jest w tej chwili Fundacja Głos Ewangelii, jak byś określił jej obszary działania i misję, która przyświeca waszej codziennej pracy?

H.D.: Misję i działania Fundacji Głos Ewangelii najwierniej a zarazem najkrócej można opisać dwoma słowami – „niesienie nadziei”. Ktoś nazwał nas kiedyś dilerami nadziei. Bez nadziei trudno jest wstać z łóżka by rozpocząć kolejny dzień życia. Myślę, że nikt z nas nie jest w stanie żyć bez nadziei. Pomimo to, ludzie często wypowiadają się z lekceważeniem o nadziei, mówiąc, że nadzieja jest matką głupich. Tak jest tylko wtedy, gdy jest głupia nadzieja. Prawdą jest jednak, że bez prawdziwej nadziei nie da się żyć. Tą prawdziwą nadzieję najpełniej odnajdujemy w Osobie, Życiu i Słowach Jezusa Chrystusa. I właśnie tym chcemy się dzielić z jak największą ilością ludzi w naszym kraju.

Zapytałeś o obszary naszego działania. Wymienię cztery główne obszary naszej misji. Pierwszy z nich to radio. Każdego tygodnia w studio powstaje nowy reportaż, nowa audycja. Dodatkowo realizujemy chrześcijańskie powieści radiowe, mini-słuchowiska i inne krótkie formy radiowe. Repotaże i audycje są dla nas jednak najważniejsze. Emitują je obecnie 42 stacje radiowe. W ciągu tygodnia docieramy do ponad 140tys ludzi, mieszkających w ponad 280 polskich miastach.

Nie mamy anteny. Jesteśmy niezależnym producentem reportaży i audycji radiowych. Mamy podpisane umowy ze stacjami radiowymi i regularnie gościmy na antenach tych stacji.

Kolejnym obszarem naszej działalności są zakłady karne i areszty śledcze. Nasze reportaże emitowane są obecnie w 147 zakładach karnych i aresztach w całym kraju, co stanowi ponad 90% 165-ciu istniejących takich jednostek.

Często zdarza się, że nasze reportaże używane są przez terapeutów i psychologów w pracy z ludźmi uzależnionymi. Jest to więc kolejna ciekawa droga chrześcijańskiego oddziaływania na myślenie i wybory ludzi, którzy mają poważne problemy z uzależnieniem.

 W naszej działalności bardzo ważną grupę docelową stanowi młodzież. Pracujący dla nas profilaktycy corocznie odwiedzają gimnazja i licea, gdzie spotykają się z 16- 19 tysiącami uczniów. Organizują w szkołach spotkania „na żywo” - prelekcje. Czasami ma to miejsce na terenie jednostek wojskowych, zakładów karnych a niekiedy również w zakładach poprawczych. Ponad 90% tych działań ma jednak miejsce w państwowych szkołach.

Istotnym obszarem naszej działalności są także organizowane przez nas obozy dla młodych ludzi. Zwykle w ciągu roku organizujemy dwa obozy, letni i zimowy. Uczestniczy w nich zwykle około 200 młodych ludzi. Są wśród nich młodzi ludzie z domów dziecka, z rodzin patologicznych. Zwykle są z nami również osoby niepełnosprawne, na ogół z porażeniem mózgowym. Część z nich porusza się na wózkach. Pozostała grupa to polska młodzież. Bardzo często ludzie, którzy nie znają Pana Boga osobiście. Mamy więc wspaniałą możliwość dzielenia się przesłaniem Nadziei także z tymi ludźmi oraz spędzenia z nimi bardzo dobrego czasu. Na obozach organizujemy warsztaty filmowe, fotograficzne, językowe, sportowe i rozmaite rodzaje warsztatów artystycznych, które motywują młodych do wszechstronnego rozwoju.

Mówiłeś przed chwilą o wielu obszarach działania fundacji. Jest tych obszarów bardzo wiele i co warte jest podkreślenia praca, którą wykonujecie odbywa się przy pomocy niewielkich środków finansowych i zespołu współpracowników. Jednak zasadnicza działalność fundacji związana jest z produkcją radiową, jak już powiedzieliśmy od tego Głos zaczynał. Proszę przypomnij nam, jakie były początki działalności Głosu Ewangelii.

H.D.: Wszystko zaczęło się ponad 40 lat temu, 25 grudnia 1965 roku. Była to środa. W tym dniu wyemitowana została pierwsza audycja radiowa Głosu Ewangelii na falach krótkich, za pośrednictwem Trans World Radio. Był to program świąteczny – pierwsza tego typu audycja w całym układzie Bloku Wschodniego.

Pierwsze programy Głosu Ewangelii były transmisjami nabożeństw, ale później zaczęło się to zmieniać. Każda audycja – to już taka historia... – musiała być ocenzurowana. Tekst spisany jak i później nagrany wysyłany był do cenzora, na ulicę Mysią w Warszawie. To były trudne ale bardzo błogosławione czasy. W ciągu roku do redakcji przychodziło ponad 12 tysięcy listów od słuchaczy, a pisała bardzo mała ich część. Stąd możemy domniemywać, że mieliśmy dziesiątki tysięcy ludzi, którzy nas słuchali.

 Ciekawostką jest to, że ludzie w tamtym czasie zaczynali słuchać nas, ponieważ słuchali niezależnych rozgłośni radiowych, takich jak Głos Ameryki, Radio Wolna Europa i ... przez przypadek nastawiali odbiorniki na częstotliwość, na jakiej nadawane były nasze programy.

Z pierwszymi emisjami związani byli tacy ludzie jak Brat Repsz, Brat Waldemar Lisieski i jeszcze grupa kilku zapaleńców, którzy w tym niezwykłym jak na tamte czasy zjawisku, dostrzegła szansę podzielenia się Ewangelią.

W niezwykły sposób zaczęliśmy naszą przygodę z warsztatami antyuzależnieniowymi, prowadzonymi w szkołach średnich. Ponad osiem lat temu na falach radiowej „Jedynki” wyemitowaliśmy jeden z naszych reportaży, pokazujący to, jak Pan Bóg przemienił życie dilera i producenta narkotyków w dużym mieście wojewódzkim w Polsce. Po emisji w rozgłośni rozdzwoniły się telefony. Radiosłuchacze pytali, czy możliwe jest to aby bohaterzy reportarzy pojawili się w polskich szkołach. Tak zaczęliśmy akcję „Młodość bez narkotyków” – w ciągu ostatnich 8 lat dotarliśmy do ponad 120 tysięcy młodych ludzi w naszym kraju. Wielu z nich zwracało się do redakcji Głosu Ewangelii z podziękowaniem, pisząc, że dzięki spotakniom z naszymi prelegentami, nie władują się w tą śliską sprawę – w narkotyki.

Ciekawy był również początek naszych kontaktów z więziennymi radiowęzłami. Przez parę lat prowadziłem korespondnencję z więźniem, który odsiadywał długi, jedenastoletni wyrok. I w pewnego dnia, po kilku latach naszej korespondencji zaproponowałem mu, żeby wziął jeden z naszych reportaży i zaniósł do radiowęzła w więziennego, czy kogoś z dyrekcji. Po dwóch tygodniach otrzymaliśmy list od dyrektora tego zakładu, z podziękowaniami oraz wyrazami zdumienia. Nie przypuszczał on, że tego rodzaju reportaże spotkają się z tak pozytywnym przyjęciem wśród więźniów. Kilka miesiecy później zadzwonił kolejny dyrektor zakładu karnego i tak się zaczęła nasza przygoda docierania z ewangelią za mury więzień w Polsce.

Słuchając tego rodzaju historii, jak ta, możemy wszyscy dostrzec Bożą wierność, oraz odkrywać ponownie starą prawdę, że wiara i pragnienie zasiane w sercu jednej lub też kilku osób może przynieść błogosławieństwo bardzo wielu ludziom. Powiedz nam, prowadząc działalność radiową na pewno spotkałeś się z reakcjami ze strony słuchaczy – listy, obecnie maile, telefony. Czy możesz podzielić się z nami kilkoma najbardziej interesującymi reakcjami słuchaczy, najciekawszymi spotkaniami, rozmowami? Co przez tak wiele lat pracy utkwiło w Twojej pamięci najbardziej?

H.D.: Mam wiele takich szczególnych wspomnień. Pamiętam taką sytuację, że słuchacz słuchał naszego programu nadawnego na falach krótkich i mieszkał w okolicach Borów Tucholskich. Pod wpływem pewnych zdarzeń– tragedii związanych z chorobą i śmiercią bliskich – postanowił odebrać sobie życie. I zaopatrzony w całe naręcze tabletek, poszedł wieczorem na strych z zamiarem popełnienia samobójstwa, ale w tym tygodniu otrzymał od nas repotaż z człowiekiem, którego życie było bardzo mocno dotknięte przez cierpienie. I jak nam później napisał, po wysłuchaniu tego materiału o 4tej nad ranem, zaczął bardzo płakać na tym strychu. Zrozumiał, że ta sytuacja i te problemy, przez które on musi przejść, są nieporównywalne do tragedii i trudności z jakimi mierzył się bohater naszego reportażu. W ten sposób – strwierdził – ocaliliśmy mu życie.

Jest to niezwykłe jak wielka jest siła oddziaływania tak prostej formy, jaką jest reportaż radiowy, który przynosi Ewangelię, przynosi Nadzieję.

Pamiętam też taką sytuację, gdy dzwoni telefon, przedstawia się człowiek i mówi, że jest dyrektorem zakładu karnego i chciałby mnie za coś przeprosić. Ja mówię, że przecież w ogóle się nie znamy. Ale on kontynuje. „ Muszę się panu do czegoś przyznać, w naszym lokalnym radio, w mieście, w którym mieszkam, słuchałem audycji, reportaży, których producentami jesteście i bardzo mi się spodobały. Wysłałem więc syna do rozgłośni, on wziął te płyty z tego radia, skopiował je i zacząłem odtwarzać je na spacerniaku. Po pierwsze przyznaje się, że to zrobiłem, a po drugie mam pytanie, czy mogę dalej to robić.”

Zapytałem dlaczego odtwarza je na spacerniaku (spacerniak to miejsce, na którym więźniowie dla wzmocnienia kondycji, maszerują w kółko przez mniej więcej godzinę) – odpowiedział, że chce mieć pewność, że każdy z nich będzie musiał tego posłuchać.

Jak już kończyliśmy rozmowę, dyrektor powiedział, że ma jeszcze dojście do ośmiu kolejnych zakładów karnych i poprosił o więcej materiałów przez nas wyprodukowanych. Kiedy zgodziłem się, powiedział, że ma następne osiem.

I w ten sposób, przez jednego człowieka weszliśmy z Ewangelią do ponad szesnastu zakładów karnych. Jest to historia, którą bardzo dobrze pamiętam.

Pamiętam też taką sytuację związaną z Agnieszką. Agnieszka kilkanaście lat temu mieszkała w małej wiosce, miała wtenczas około piętnastu lat i była „po uszy” zakochana w swoim chłopaku. Niestety chłopak zachorował na nowotwór i w ciągu roku zmarł. Agnieszka postanowiła więc skończyć ze swoim życiem. Pomimo tak młodego wieku, często z tej beznadziei była kompletnie pijana. Wielokrotnie jej brat musiał przynosić ją do domu z lokalnej knajpy na swoich plecach. I pewnego dnia postanowiła zrobić taką ostatnią imprezę, na którą zaprosiła swoich przyjaciół. Tylko jeden z nich wiedział, że to jest taka pożegnalna impreza, że Agnieszka chce ze sobą skończyć. I około 2:00 w nocy, gdy już wszystkie wynalazki - cały alkohol, narkotyki zostały zużyte nastąpiła nuda i brak pomysłu na to co dalej, ktoś powiedział, że tu ma taką płytkę z ciekawą rzeczą. Odpalili płytkę z naszym reportażem „Świat Odlotów”. Była to historia człowieka bardzo zaangażowanego w okultyzm, spirytyzm oraz świat narkotyków. Agnieszka tak została poruszona tą historią, że, jak później mi opowiedziała przez trzy godziny nie mogła opanować swoich łez. To zatrzymało ją w jej dążeniu do śmierci. Dzisiaj Agnieszka ukończyła studia, jest mężatką, ma dwójkę dzieci. Wspaniale funkcjonuje w społeczeństwie.

Mocnym dla mnie przeżyciem, było też spotkanie z pewną kobietą, niewidomą kobietą ze Śląska. Pamiętam, że byłem na konferencji dla ludzi mających problem z nadużywaniem alkoholu i ktoś mi powiedział – „jest tu kobieta, która Ciebie zna, jest niewidoma i chciałaby z Tobą porozmawiać”. Próbowałem z mojej pamięci przywołać kogoś, kto będzie spełniał te kategorie – jest niewidomy i pochodzi ze Śląska. No i nie potrafiłem nikogo takiego przywołać ze swojej pamięci. I w pewnym momencie przedstawiono mi tą osobę. Była to kobieta, która nie miała żadnego problemu z alkoholem, ale była na tej konferencji. Powiedziała mi: „Poznałam Ciebie po głosie. Tak bardzo się cieszę, że ,mogliśmy się spotkać. Od sześciu lat, każdego tygodnia słucham realizowanych przez was programów.” To jest coś niezwykłego. Wyobrażam sobie, że pewnego dnia w niebie, będziemy rozpoznani przez ludzi, których nigdy nie widzieliśmy po naszych głosach.

Nigdy też nie zapomnę również listu, który został napisany przez jednego osadzonego w więzieniu na Pomorzu. Napisał, że jak pierwszy raz nas usłyszał emisję naszych reportaży w lokalnym radio-węźle, pomyślał, że nie będzie słuchał tego „frajerstwa” i wyrwał przewód zasilający ten głośnik. Ale po kilku następnych dniach zaczął słuchać tych audycji i na początku nie dał poznać innym, że słucha. Leżał odwrócony do ściany nieruchomo, z zamkniętymi oczyma. Często płakał. To co słyszał zaczęło dawać mu nadzieję. Zaczął czytać Ewangelię, zdecydował się na terapię. Po raz pierwszy od kilku lat spotkał się ze swoją córką i ze swoją żoną. Takich historii nigdy nie zapomnę.

Głos Ewangelii słynie ze swoich bardzo dobrych, profesjonalnie przygotowanych reportaży radiowych. Zdobyliście też wiele nagród w dziedzinie reportażu radiowego. Proszę, podziel się z czytelnikami waszymi sukcesami w dziedzinie produkcji radiowej. Od razu też pojawia się drugie pytanie: skąd bierzecie pomysły na reportaże i jak wygląda wasza praca przy ich produkcji?

H.D.: Od prawie ośmiu lat współpracujemy ze Studiem Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że mamy taką możliwość. Zaczęliśmy uczyć się reportażu od najlepszych polskich reportażystów. Między innymi od Pani Janiny Jankowskiej. Owocem tej współpracy, bycia na warsztatach reportażu radiowego prowadzonych przez polskie radio są coraz lepsze realizacje naszych audycji. Zaczęły być one zauważane i wyróżniane. W 2004 roku nasz reportaż „Kibic” został wyróżniony na XIV Festiwalu Mediów w Łodzi „Człowiek w zagrożeniu”. Również w 2004 roku ten sam reportaż zwyciężył zdobywając pierwszą nagrodę w II Ogólnopolskim Konkursie Reportażystów i Realizatorów Radiowych „Dylematy człowieka XXI wieku”, w kategorii Reportaż Społeczny, Dokument. W 2004 roku ten sam reportaż został lauretaem III nagrody na tym samym konkursie w kategorii Realizacja Artystyczna i Opracowanie Muzyczne. W 2006 roku nasz reportaż „Człowiek z Banderozy” został wyróżniony na XVI Festiwalu Mediów w Łodzi „Człowiek w zagrożeniu”. W 2007 roku reportaż „Marsz Żywych” został wybrany do grona czterdziestu jeden najlepszych reportaży na Festiwalu Prix Europa w Berlinie – jest to największe wydarzenie radiowe w całej Europie. Tam ścigaliśmy się z najlepszymi radiostacjami, między innymi z BBC. Jest to dla nas przywilejem, jeśli z ponad 760 prac, nasza została zaliczona do grona 41 najlepszych. 2007 rok to także rok, w którym „Awantura o Asię” zdobyła pierwsze miejsce w konkursie stypendialnym im. Jacka Stwory. W 2008 roku ten sam reportaż „Awantura o Asię” został wybrany do grona 42 najlepszych produkcji radiowych na kolejnym Festiwalu Prix Europa w Berlinie. Także w 2008 roku, czyli w roku obecnym, na Ogólnopolskim Konkursie Reportażystów Melchiory 2007, reportaż „Adwokat Ulicy” zdobył nominację w kategorii Premiera Roku. To takie najważniejsze radiowe sukcesy.

Pytasz o to, w jaki sposób pojawiają się pomysły na reportaże. A to bardzo różnie. Czasami mamy informację o człowieku, o wydarzeniu i jedziemy, żeby nagrać ten materiał w tym danym miejscu z tym człowiekiem. Czasem w trakcie rozmowy z bohaterem reportażu, on sam odsyła nas do innej, fenomenalnej ludzkiej historii , bądź zdarzenia.

Czasami są to rzeczy zupełnie przypadkowe. Pamiętam, byłem gdzieś w Kanadzie. Przejeżdżałem z jednego do drugiego miasta autobusem i gdy dojeżdżałem już do Calgary mój autobus był spóźniony około 15 minut. Człowiek, który miał mnie odebrać był na czas i w związku z tym, że miał jeszcze 15 minut, nie miał co robić, więc chwycił gazetę, która leżała gdzieś obok na ławce. Zaczął ją czytać i wyczytał na stronie głównej, że Art Pawłowski, adwokat ulicy został uniewinniony przez Sąd Calgary od wszystkich stawianych mu zarzutów. Podzielił się tym ze mną i uznałem za coś interesującego. Nazwisko jak najbardziej polskie. W związku z tym, już po trzech godzinach byłem na demonstracji organizowanej przed merostwem. W ten sposób trafiliśmy w niezwykłą historię. Zapraszam państwa do wysłuchania tego reportażu – „Adwokat ulicy”. Także czasami zdarzają się niespodzianki.

Jak wygląda praca przy produkcji? Jeżeli chcemy zrobić dobry reportaż, musimy mieć od 6 – 12 godzin żywych nagrań. To znaczy, że trzeba na kilka dni pojechać w miejsca często oddalone od Warszawy o setki kilometrów. Trzeba spędzić dużo czasu z człowiekiem, który jest bohaterem reportażu, nagrać dźwięki, które charakteryzują jego życie, sytuacje, w których się znajduje. Należy pójść do jego przyjaciół, najbliższych, czasami byłych kolegów czy miejsc, które kiedyś odwiedzał. I wtedy gdy mamy to podstawowe tworzywo, 6-12 godzin żywego nagrania trafia do studia, gdzie Waldek i Magda zaczynają nad nim pracować. Z dwunastogodzinnego materiału trzeba zrobić ostatecznie 14 minut i 30 sekund. Jest więc dużo edycyjnej pracy. Trzeba znaleźć jakąś koncepcję, od czego zacząć ten reportaż, w jaki sposób wprowadzić bohaterów, trzeba pokazać napięcie, jakie towarzyszyło bohaterowi reportażu. Reportaż zawierać musi wartką akcję, mieć punkt kulminacyjny. Nie może to być „tanie moralizowanie”. Jest tu bardzo dużo twórczej pracy w studio. Zwykle zajmuje to od tygodnia do dwóch tygodni.

Kiedy materiał przycięty jest już do 30 minut to siadamy, najczęściej we dwóch i odcinamy to co można doprowadzając materiał do takiej wersji, która później może być prezentowana na antenie. Tak wygląda ten proces od środka. Jest to proces długotrwały, ale myślę, że nagroda jest wielka, dlatego, że mamy szansę docierania do umysłów, do wyobraźni, do woli i serc naszych słuchaczy.

Wasze audycje są obecne na antenie wielu stacji radiowych w całej Polsce i co ciekawe również w stacjach polonijnych w Australii, czy też w USA. Czy trudno jest się przebić z ewangelicznym przesłaniem do prywatnych mediów w Polsce? Jakie macie metody, które przekonują dyrektorów programowych i szefów stacji, że decydują się umieścić w ramówce waszą audycję?

H.D.: Czy trudno jest się przebić...? Napewno nie jest łatwo. To, że jesteśmy w takiej ilości stacji (41), to są lata pracy, lata kontaktów, lata budowania warsztatu a także zaufania do tego co robimy.

Myślę, że ważne są dwie rzeczy. Po pierwsze profesjonalizm – produkt, który musi być najwyższej jakości, jeśli chodzi o produkcję, tak, żeby radio komercyjne chciało mieć w swojej ramówce tego rodzaju produkcje. Po drugie zaś, tematyka i sposób przedstawienia problemu.

Myślę, że bardzo często dotykamy takich rzeczy, które bolą, jeżeli chodzi o społeczeństwo lub pojedyńczego człowieka. I dlatego reportaż telewizyjny i radiowy cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. W tym świecie tak bardzo spreparowanym i sztucznym jest to jedna z nielicznych produkcji radiowych bądź telewizyjnych, która mówi o prawdziwym życiu, z którą ludzie mogą się utożsamić, czy odnaleźć w niej kawałek swojego życia i swoich problemów.

Rzeczą, która nie jest też bez znaczenia jest to, że jesteśmy w kręgach najlepszych polskich reportażystów, to, że spędzamy z nimi czas, że uczestniczymy w warsztatch. To, że nasze produkcje zaczynają się przebijać, zaczynają wygrywać na niektórych konkursach, to wszystko sprawia, że łatwiej jest dyrektorom stacji podjąć współpracę, mając świadomość, że dostaną profesjonalny, dobrze zrobiony program, który mówi o rzeczach ważnych.

Oprócz wspomnianych reportaży radiowych, w studiu Głosu przygotowywane są też i inne programy radiowe. Proszę przybliż nam, co jeszcze macie w swojej radiowej ofercie?

H.D.: Jeśli chodzi o inne nasze radiowe produkty to 50% naszej produkcji stanowią rozważania Ewangelii. Wydaliśmy cykle radiowych rozważań Ewangelii takie jak „Kwadras z Mateuszem”, „Spotkanie z Markiem”, „Rozmowy z Łukaszem” i „Śladami Jana”. Formuła jest prosta – pięknie czytany tekst, jego krótkie rozważanie, bardzo dobra oprawa muzyczna i eleganckie wydanie. Idealny produkt dla podróżujących z pracy, do pracy, którzy zamiast w kółko słuchać tej samej klepanej przez stacje radiowe muzyki, mają szansę posilić się świeżym, ewangelicznym przesłaniem w ciekawej aranżacji.

Przygotowaliśmy również dwie książki w wydaniu audio – „Byłam czarownicą” (książka, która ukazała się w siedemnastu wydaniach na rynku brytyjskim; historia kobiety bardzo mocno uzależnionej od spirytyzmu i seksu) i „Nicky Cruz opowiada”.

Zrealizowaliśmy kilka mini-słuchowisk, związanych głównie ze Świętami Bożego Narodzenia i Świętami Wielkanocy.

Wyprodukowaliśmy również audycje, które w bardzo prosty i ciekawy sposób prezentują Ewangelię. Motywem przewodnim jest w nich sonda, przeprowadzana z przypadkowymi ludźmi na ulicy, opatrzona ciekawym komentarzem, interesującą aranżacją muzyczną. Zadaniem tych audycji jest udzielenie odpowiedzi na fundamentalne pytania – (np. Czy Bóg istnieje? Jeżeli Bóg istnieje pełen miłości, to dlaczego istnieje również cierpienie? W jaki sposób człowiek może nawiązać relację z Bogiem?)- przed którymi stoi każdy człowiek.

W naszej ofercie znajdują się też interesujące szczególnie młodych ludzi wywiady, które przeprowadziliśmy z członkami zespołu No Longer Music, Davidem Piercem, Tonym Sneallertem, Neigelem. Niezwykli, nietuzinkowi ludzie, którzy nie tylko mówią o Panu Bogu, ale chodzą z nim każdego dnia.

Polecam także cykl „Spotkanie z misjonarzem” będący również zapisem wywiadów z przeróżnymi misjonarzami, którzy opowiadają o radykalnym życiu wypełnionym realizacją Chrystusowego rozkazu Wielkiego Posłannictwa.

Do tej pory nasza rozmowa skupia się na działalności fundacji związanej z falami radiowymi, jednak, z czego może do tej pory mało osób zdaje sobie sprawę, a co wspomniałeś na początku naszej rozmowy, Głos Ewangelii to także produkcje telewizyjne. Jak, nawet laicy wiedzą, jest to już zupełnie inna sfera działalności, wymagająca nie tylko większych środków finansowych, ale też innego przygotowania merytotorycznego. Powiedz nam, skąd ten pomysł, żeby zająć się produkcją telewizyjną? Co do tej pory udało się wam zrobić?

H.D.: Pierwsze pomysły związane z produkcją telewizyjną to historia, która sięga około 4 lat. Na jednym z seminariów radiowych w Kazimierzu, reportażyści radiowi mieli spotkanie z ludźmi, którzy w 2 programie TVP realizują dokumenty i reportaże telewizyjne. Tam dyskutowaliśmy o tym, w jaki sposób reportaż radiowy może być przekształcony w tą formę obrazu, dokumentu telewizyjnego. Tam zostaliśmy do tego zachęceni. Myśleliśmy, zastanawialiśmy się nad tym kilka lat, było to nasze niedoścignione marzenie.

To niedoścignione marzenie zrealizowało się. W kwietniu 2007 roku zrealizowaliśmy dokument telewizyjny p.t. „Bandyta”. Wyemitował go 1 program TVP, oglądało go ponad 700 tysięcy ludzi.I tak się zaczęła nasza przygoda z telewizją. Myślę, że będziemy szli w tym kierunku w przyszłości. Chcemy zaproponować telewizji realizację cyklu pt. „Przemiany”, o ludziach, którzy odważyli się szukać sesnu życia, szukać Boga. Chcemy opowiedzieć te prawdziwe historie, prawdziwych bohaterów. Myślę, że jest to jedna z najlepszych form docierania do współczesnego człowieka. Forma dokumentu stwarza możliwość głębokiego komunikowania się z widzem.

Kolejną naszą produkcją, którą dysponujemy jest krótki cykl czterech filmów animowanych zatytułowany „Głupi mądry fim”. Są to krótkie formy animowane, 4-5 minut, stanowiące dobre narzędzie ewangelizacyjne, opowiedziane współczesnym językiem i zrealizowane na potrzeby młodego widza. Zachęcam wszystkich młodych ludzi do zapoznania się z tymi krótkimi formami.

Podjęliśmy też współpracę z zagranicznymi producentami dobrych chrześcijańskich filmów, których oferta dostępna jest na naszej stronie internetowej www.gospel.pl. Polecam szczególnie cykl wykładów „Tajemnice winnego krzewu”, a jeśli chodzi o taką produkcję telewizyjną to zachęcam do czterech dokumentów zrealizowanych przez Chińskich twórców, które pokazują rzeczywistość Kościoła podziemnego w Chinach. Wielokrotnie polscy widzowie tego filmu po jego obejrzeniu, zadają sobie głośno pytanie „czy my w ogóle jeszcze możemy o sobie powiedzieć, że jesteśmy wierzącymi ludźmi?” Obraz niezwykle konfrontujący i prowokujący. Zachęcam do obejrzenia i przeżycia Kościoła na nowo.

Jeszcze jednym niezwykle interesującym produktem filmowym, jaki polecamy wszystkim jest cykl pięciu obrazów zatytułowany „Więcej niż sen”. Są to niezwykłe historie nawrócenia ludzi ze świata i kultury islamu. Niewiarygodne historie Bożej interwencji i zmiany życia ludzi, którzy nigdy fizycznie nie posiadali Nowego Testamentu ani nie mieli możliwości spotkania chrześcijan. Obrazy nawrócenia również byłych islamskich terrorystów. To warto zobaczyć.

Jestem przekonany, że mimo iż są to małe początki działalność telewizyjna będzie mogła rozwinąć się w ważny obszar działalności fundacji. Na początku naszej rozmowy mówiłeś też o działalności profilaktycznej tzn. warsztaty antynarkotykowe dla młodzieży oraz obozy chrześcijańskie dla nastolatków. Powiedz proszę coś więcej na ten temat: kto wykonuje tę pracę, w jaki sposób się odbywa i co jest chyba najważniejsze, jakie są jej efekty społeczne?

H.D.: Prowadzimy wstępne rozmowy o współpracy z telewizjami i jest widoczne zainteresowanie tego rodzaju produkcją, z tym, że wiąże się ona z dużo większymi kosztami. To, co były w stanie zaoferować w zamian za gotowy produkt niektóre redakcje, pokrywało tylko 50% realnych kosztów produkcji. Także produkcja telewizyjna uzależniona jest od sponsorów.

Obecnie prowadzimy rozmowy z producentem filmu „End of the Spear”. Jest to historia pięciu amerykańskich misjonarzy, którzy zostali okoł pięćdziesięciu lat temu zabici w puszczy brazylijskiej. Piękny obraz, cieszył się bardzo dużą oglądalnością w Stanach Zjednoczonych. Wstępnie telewizja jest zainteresowana tym obrazem, ale potrzebne są znowu pieniądze żebyśmy mogli stać się właścicielami pełnych praw, tak, żebyśmy mogli prowadzić konkretne rozmowy z telewizją. Są możliowści.

Jestem przekonany, że mimo iż są to małe początki działalność telewizyjna będzie mogła rozwinąć się w ważny obszar działalności fundacji. Na początku naszej rozmowy mówiłeś też o działalności profilaktycznej tzn. warsztaty antynarkotykowe dla młodzieży oraz obozy chrześcijańskie dla nastolatków. Powiedz proszę coś więcej na ten temat: kto wykonuje tę pracę, w jaki sposób się odbywa i co jest chyba najważniejsze, jakie są jej efekty społeczne?

H.D.: Warsztaty anty-narkotykowe są prowadzone przez instruktorów terapii uzależnień. Tą pracę koordynuje Pan Leszek Korzeniecki. Mamy dwa zespoły, które w zależności od potrzeb podróżują i realizują tego rodzaju warsztaty w szkołach. Niekiedy dzieje się tak, że urząd miejski wynajmuje jakieś kino, do którego przychodzą uczniowie z lokalnych szkół. Najczęściej jednak są to spotkania na terenach szkół. Są to przede wszystkim działania profilaktyczne, ale poprzez to, że mamy bardzo dobrych prelegentów, którzy posiadają bardzo dobrą zdolność komunikacji z młodymi ludźmi, używają odpowiedniego słownictwa, wyglądem również nie stwarzają barier dla tych młodych ludzi ale są częścią ich. Po przez przekazywanie nie tyle teoretycznej wiedzy ale opisy życia, historie ludzi, którzy weszli w świat narkotyków, w bardzo pozytywny i głęboki sposób oddziaływują na wybory i postawę młodych ludzi w stosunku do narkotyków.

Jakie są tego efekty. Pamiętam, że po takim cyklu spotkań w Lublinie Pani dyrektor dzwoni następnego tygodnia do redakcji i mówi – „Chciałam podziękować, ale chcę też abyście państwo wiedzieli, że pięciu uczniów z mojej szkoły przyszło i poprosiło o skierowanie na detox.” Są to więc bardzo konkretne wydarzenia. Pamiętam też, jak Leszek dzielił się taką sytuacją, że spotkał po kilku latach człowieka, gdzieś tam w pociągu, a ten powiedział – „Proszę pana, słuchałem pańskich wykładów przed trzema, czy czterema laty w mojej szkole. I chcę, żeby Pan wiedział, że od tego momentu skończyłem moją przygodę z narkotykami i dzisiaj jestem wolnym człowiekiem.” Także myślę, że warto to robić. Myślę, że jesteśmy w nielicznej grupie, tych którzy są zapraszani ponownie i ponownie chętnie słuchani przez młodych ludzi. Daje to dużo satysfakcji. Poprzez te spotkania utrącamy wiele fałszywych opinii i fałszywych prawd, które są gdzieś w umysłach młodych ludzi zakorzenione na temat narkotyków. Często zdarza się tak, że podejmowane są działania profilaktyczne poprzez nauczycieli, którzy zostali w bardzo krótkim czasie do tego przeszkoleni – nie chciałbym tego oceniać, ale prawda jest brutalna – i niestety często ci młodzi ludzie dużo więcej wiedzą na temat tej kultury narkotykowej i różnych używek niż prowadzący spotkania, tak przygotowani nauczyciele. Dostarczamy więc młodym inną jakość, poprzez ludzi, którzy naprawdę wiedzą o czym mówią i mówią w sposób, który przykuwa uwagę młodych ludzi.

Zawsze na koniec spotkania robimy taką małą mini-ankietę. Przytoczę może kilka wypowiedzi. Ktoś napisał „Jestem pieprzonym alkoholikiem i właśnie teraz to zrozumiałem”,”Ten program jest super. Cieszę się, że taki program odbył się w naszej szkole. Chciałbym, żeby takich programów było więcej, bo są o.k. i pouczają nas młodych ludzi, że świat nie jest taki jak bajki w telewizorze.” „Nigdy nie pomyślałabym, że wiem na ten temat tak niewiele.” „To było naprawdę bardzo wstrząsające i otrzeźwiające doświadczenie. Teraz wiem, że nigdy nie będę chciała czegoś takiego spróbować, bo przyznam, że kiedyś myślałam, żeby spróbować skuna, ale teraz wiem, że nie”, „To spotkanie dało mi dużo do myślenia” „Bardzo podobało mi się wyrażenie tego co było. Teraz wiem, że napewno nie ruszę narkotyków. Brawo! Tak trzymać”.

Myślę, że są to szczere wypowiedzi młodych ludzi i myślę, że warto dla takich chwil, dla takiej zmiany myślenia robić to co robimy. Jest w tym też przestrzeń w trakcie tych spotkań, żeby prelegenci powiedzieli w jaki sposób Jezus również w ich przypadku stał się drogą prowadzącą do wolności.

Jeśli chodzi o obozy młodzieżowe to tak jak wspominałem robimy letni i zimowy obóz. Mamy zwykle ponad 65% ludzi, którzy po raz pierwszy w życiu uczestniczą w tego rodzaju wydarzeniu. Myślę, że stwarzamy taką unikalną szansę dla tych ludzi, którzy przez 12-13 dni mają szansę być poza swoim środowiskiem, z dla od swoich koleżanek, kolegów, poza wszechogarniającym wpływem „brudnej” muzyki, której bez przerwy słuchają. Jest to wyjątkowy czas na refleksję, na zadumę, czas, w którym mogą w bezpośredni sposób być wśród ludzi, którzy na serio traktują Jezusa i nie są to zdewociali jacyś ludzie wylogowani z rzeczywistości, ale ludzie, którzy mają tak dużo radości, tak dużo życia, zabawy i zdrowego śmiechu, że ci inni młodzi ludzie po raz pierwszy bawią się tak jak się bawią i odkrywają, że można żyć naprawdę spełnionym życiem i można mieć super czas bez alkoholu, bez narkotyków, a przy tym mają miejsce i czas na rozwijanie swoich talentów. Stwarzamy płaszczyzny, na których mogą korzystać z różnych warsztatów artystycznych sportowych, językowych. Każdy z nich potrafi coś dla siebie znaleźć. A przy tym wszystkim dzielimy się życiem i nadzieją jaką jest Jezus i widzimy jak to dociera do tych młodych ludzi i zmienia ich myślenie, zmienia ich postawy, zmienia ich wybory. Przytoczę kilka wypowiedzi tych młodych ludzi:

„... Ja już nie mogę tu wysiedzieć, bo ciągle mówicie o rodzinie, ciągle się wzruszam. Brat siedzi w więzieniu, ojciec pije, matka codziennie sypia z innymi. Nie przebaczę i nie chcę przebaczyć rodzicom za to, co zrobili.”

„Wiele rzeczy Jezus zmienił w moim życiu. Ale myślę, że najważniejsze to miłość, którą mnie obdarował i teraz potrafię kochać moich najbliższych. Tych, których wcześniej tak bardzo nienawidziłem.”

„Będąc z wami chcemy przestać palić, pić i przeklinać. Tak bardzo chciałybyśmy być takie, jak wy!”

„To mi się przydarzyło... To o czym mówił Bill [przemoc seksualna]. To jest takie trudne... Ale... chciałabym umieć przebaczyć...”

Myślę, że dla takich ludzi, dla tego co się dzieje w ich sercach, dla spędzenia z nimi czasu, dla prawdziwego zainteresowania się nimi, warto robić to co robimy. Ktoś może powie, że to niewiele, że to 10 – 12 dni, a ja myślę, że często są to znaczące chwile, które w bardzo znaczący sposób wpływają na myślenie, na postawy i na najważniejsze decyzje jakie w swoim życiu ci młodzi ludzie podejmą.

Jest to nie możliwe, żeby zrobić obóz bez wsparcia wolontariuszy, terapeutów, także zwykle towarzyszy naszej „Głosowej” ekipie 15-18 osób, które współtworzą z nami te obozy. Jestem im bardzo wdzięczny za to, że mamy przywilej pracowania z tak niezwykłymi ludźmi.

Jeżeli chodzi o efekty, to dwie osoby, które obecnie pracują w Głosie, przed laty znalazły się na naszych obozach, uczestniczyły w nich. Dzisiaj mamy przywilej wspólnego tworzenia rzeczy.

Omówiliśmy wiele obszarów waszej aktywności. Kiedy popatrzymy na całość pracy, jaka jest wykonywana budzi ona szacunek i uznanie. Chyba warto wymienić wszystkich, którzy przyczyniają się do realizacji misji fundacji.

H.D.: Nad powstawaniem audycji od strony technicznej – edycja, montaż – pracują Waldemar Kasperczak i Magda Balcerak. Przez lata pracowali też z nami Patrycja Gruszyńska i Olek Biernacki. Prace biurowe wykonują Dina Dedo i Magda Welman. Finansami zajmuje się Tomasz Welman. Łukasz Małojło odpowiedzialny jest za promocję, pozyskiwanie darczyńców i public relations. Warsztaty prowadzi i koordynuje grono swoich współpracowników Leszek Korzeniecki.

Zbliżamy się do końca naszej rozmowy, lecz byłaby ona nie pełna, gdybym nie zapytał się o Waszych sponsorów i darczyńców. Kto wspiera na bieżąco działalność fundacji i realizację celów, jakie sobie stawiacie? Czy są to głównie organizacje, czy też osoby prywatne, polskie, czy też zagraniczne?

Fundacja Głos Ewangelii jest organizacją działającą na zasadzie non-profit. Darczyńcami są indywidualni ofiarodawcy, organizacje w kraju i za granicą, wspólnoty kościelne, przedsiębiorcy. Wszystkim im chcemy serdecznie podziękować. Dzięki nim, wielu ludzi poznało Chrystusa.

Do października 2008 roku około 75% naszego budżetu pochodziło z darowizn osób i organizacji zza granicy.

31 października 2008 roku jeden z głównych sponsorów „Back to the Bible” z USA, z którym współpracowaliśmy przez ostatnie 14 lat, musiał wycofać swoje wsparcie z powodu własnych problemów finansowych. Utraciliśmy w tym dniu 60% naszego comiesięcznego budżetu.

Obecnie podejmujemy działania, dzięki którym mamy nadzieję, że w ciągu najbliższego roku, my Polacy, przejmiemy odpowiedzialność za finansowanie działań i misję Fundacji Głos Ewangelii. W chwili obecnej staramy się pozyskać 5 „większych” darczyńców, którzy comiesięcznie wspieraliby działalność Fundacji kwotą 1000 – 3000 zł. Chcielibyśmy pozyskać także 80 darczyńców prywatnych i lokalnych Zborów, gotowych każdego miesiąca wspierać Głos Ewangelii kwotą – 50 – 200 zł. Chcielibyśmy także zachęcić do wspierania Fundacji 500 darczyńców indywidualnych, którzy miesięcznie wspierać nas będą kwotą 20 - 100 zł.

Fundacja Głos Ewangelii nie będąc organizacją pożytku publicznego, spełnia i realizuje cele ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, o których mowa w tej ustawie, dlatego też darowizny od podmiotów prawnych i osób fizycznych przekazywane na rzecz Fundacji mogą być odliczane od dochodów. Istnieje zatem możliwość odliczania darowizn od podatku dochodowego.

Trzy tygodnie temu, jeden z naszych pracowników – Łukasz, w naszej wspólnocie kościelnej, powiedział o sytuacji finansowej, w jakiej znalazła się Fundacja i wydarzyła się niezwykła rzecz. Po spotkaniu podszedł pięcioletni chłopiec, Kuba i powiedział : „Ja za tydzień przyniosę 50 zł, które mam, a które otrzymałem za wyrwane zęby”. Upłynęło dwa tygodnie i myślałem, że ten chłopiec o tym zapomniał. Tydzień temu przyszedł do mnie ze swoim Tatusiem, otworzył swoją portmonetkę i dał 100 zł. Powiedział: „To są wszystkie pieniądze jakie mam. Zostały mi same monety”. Myślę, że tylko Pan Bóg potrafi czynić takie rzeczy. Dla mnie jest to takim sygnałem, że Pan Bóg w niezwykły sposób będzie działał, żeby te potrzeby związane z ewangelizowaniem zostały zaspokojone.

I to już ostatnie pytanie, jakie macie plany na najbliższą przyszłość, czego życzyć Tobie i zespołowi Głosu Ewangelii?

H.D.: Jakie mamy plany...? Zachęcić polskich ofiarodawców, polskie wspólnoty kościelne, polskich przedsiębiorców do podjęcia razem z nami niezwykłego zadania jakim jest dotarcie z ewangelią do jak największej liczby naszych rodaków.

Ktoś powiedział „Żeby zmienić kraj, trzeba zmienić naród. Żeby zmienić naród, trzeba zmienić ludzi. Żeby zmienić ludzi, trzeba zmienić ludzkie serce. Żeby zmienić ludzkie serce, trzeba w nim zasiać ziarno ewangelii.” Nie możemy, nie chcemy i nie powinniśmy robić tego sami.

I wiadomość z ostatniej chwili. Z przyjemnością informujemy, że w gronie 41 prac radiowych nominowanych do tegorocznej edycji największego europejskiego festiwalu mediów PRIX EUROPA znalazł się reportaż Henryka Dedo i Waldemara Kasperczaka „Bombka szczęścia”.

Reportaż „Bombka szczęścia” – laureat Nagrody im. Witolda Zadrowskiego za reportaż społeczny, Ogólnopolskiego Konkursu Reportażystów MELCHIORY 2008 – to niezwykle przejmująca opowieść o ludzkim losie, która pomimo tragizmu daje słuchaczowi nadzieję. Został on wyselekcjonowany spośród 118 prac zgłoszonych do festiwalu i będzie konkurował z innymi produkcjami w dniach 17-24 października, w Berlinie.

Chcemy przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy bezinteresowną życzliwością i często osobistym zaangażowaniem czasu oraz środków finansowych wspierają działalność FUNDACJI GŁOS EWANGELII.

 

Wywiad został opublikowany w zimowym numerze Magazynu Chrześcijańskiego CEL,w 2008 roku, a jego autorem jest Redaktor Jacek Słaby.

wykonanie: www.nunointeractive.eu